Podwójny portret Zamojszczyzny: Westchnąć za nimi do Boga

  • 10.05.2017, 09:03 (aktualizacja 10.05.2017 05:57)
  • bn
Podwójny portret Zamojszczyzny: Westchnąć za nimi do Boga ze zbiorów APZ.
Zamojska ulica Peowiaków jest jednym z najważniejszych traktów w mieście. Była ona przez jakiś czas uznawana za obwodnicę Starego Miasta. Wielu mieszkańców Zamościa pamięta jednak tę część Zamościa w specyficzny, mało pogodny sposób...

Jeszcze w latach 70. ub. wieku ulicą Peowiaków jeździły liczne karawany pogrzebowe. Były to czarne, czasami paradne (zdobiono je figurami aniołów, różnymi symbolami religijnymi oraz wyszukanymi ornamentami) i przeważnie konne pojazdy. Używano je tylko podczas pogrzebów. Służyły do przewożenia trumien z ciałami zmarłych: zwykle z kościoła na cmentarz. 

Dwa takie karawany możemy zobaczyć w zbiorach Galerii Archiwalnej Archiwum Państwowego w Zamościu (www.archiwum.zam.pl). Jeden uwieczniono na zdjęciu z 1958 r. Wykonano je na ul. Ciepłej w Zamościu. Sfotografowany karawan należał do zakładu pogrzebowego Pawła Kucharskiego (zdjęcie przekazał APZ Jan Stecko). Ten pojazd miał ogromne koła i był bardzo ozdobny, wręcz szykowny. Drugi sfotografowany na początku lat 70. ub. wieku karawan – już na gumowych, mniejszych kołach – ciągnie ulicą Peowiaków (fot. oddał do APZ Zbigniew Matwis). Siedzi na nim zgarbiony woźnica w czapce tzw. uszatce. Na wozie umieszczono trumnę oraz mnóstwo kwiatów. 

Za tym karawanem widać rodzinę zmarłego (wśród żałobników idzie chłopiec o blond włosach). Być może to jedna z najtrudniejszych, najtragiczniejszych chwil w życiu tych ludzi...

– Takie kondukty odprowadzające zmarłych na cmentarz były kiedyś na naszej ulicy czymś zwyczajnym, normalnym. Jedne były bardzo liczne inne mniejsze, ale wszystkie bardzo dostojne. Przypominały o kruchości, ulotności ludzkiego życia. Mieszkam w jednym z pobliskich domów, ale nie wspominam tych konduktów źle, chociaż widziałam je niemal codziennie. Gdy się je oglądało, była okazja, żeby się za tych zmarłych pomodlić, czy chociaż westchnąć za nimi do Boga – wspomina 65-letnia pani Joanna z Zamościa. – Gdzieś chyba w latach 80. te kondukty zostały w miastach zakazane. Nie mogły już wędrować ulicami, podobno ze względów bezpieczeństwa. Tak stało się także u nas. 
Ulica Peowiaków (została wytyczona w latach 20. XIX w.) w znacznej części nadal zachowała swój dostojny, cmentarny charakter.

Więcej na ten temat w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

bn
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

d
d 10.05.2017, 11:48
Piękny karawan. Te pojazdy kiedyś mnie jednak trochę przerażały.

Pozostałe