Chytry dwa razy traci

  • 18.04.2017, 05:54 (aktualizacja 17.04.2017 15:34)
  • Robert Horbaczewski
Chytry dwa razy traci
Za położenie rurociągu na działkach mieszkańca gminy Sitno Karpacka Spółka Gazownictwa chciała dobrowolnie zapłacić 84 tys. zł odszkodowania. Mężczyzna nie zgodził się. Poszedł do sądu. Wysądził... zaledwie 1500 zł. Skarga na polskie sądy do Europejskiego Trybunały Praw Człowieka okazała się daremna.

Mężczyzna to rolnik przedsiębiorca z gminy Sitno. Na jego gruncie Karpacka Spółka Gazownictwa miała położyć podziemną instalację gazową będącą elementem 13 kilometrowego gazociągu Zamość – Werbkowice. W 2008 r. przedsiębiorstwo zaproponowało mężczyźnie wynagrodzenie za tzw. służebność przesyłu w wysokości 84 tys. zł. Mężczyzna ofertę odrzucił. Zażądał blisko trzy razy tyle, ponad 250 tys. zł. Dlaczego tyle?

Ponieważ taką wartość szkody wycenił opłacony przez niego biegły. Ten zaś założył, że ze względu na bliskość miasta przeznaczenie gruntu może się w przyszłości zmienić z rolnego na budowlane. A to oznacza, że wartość działek pójdzie w górę, ale mężczyzna na tym nie skorzysta. Gazociąg na działce wiąże się bowiem z ograniczeniami w zabudowie.

Pertraktacje z Karpacką Spółką Gazownictwa nie przyniosły efektów. Mężczyzna poszedł więc do sądu.

Najpierw Sąd Rejonowy w Zamościu, a potem zamojski sąd okręgowy nie uwzględniły jego roszczenia, w takiej wysokości jakiej żądał. Sądy opierając się na opinii biegłych, przyznały mu wynagrodzenie w wysokości 1500 zł.

 

Sam przeciw Polsce

Mężczyzna czuł się takim odszkodowaniem skrzywdzony. W związku z tym, że wyczerpał możliwość odwołania od niekorzystnego dla siebie wyroku w kraju postanowił sprawiedliwości poszukać za granicą, poskarżyć się na polskie sądy do Europejskiego Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu.

Zarzucił, iż kwota, którą mu przyznano, była rażąco niska i naruszała jego prawo do poszanowania mienia. A na dowód swoich twierdzeń powołał się z art. 1 protokołu nr 1 do Konwencji o prawach człowieka.

Trybunał na początku marca tego roku uznał skargę za niedopuszczalną. Wyłuszczył, że mężczyzna wiedział o planach położenia podziemnej instalacji przesyłowej pod jego gruntem już w 2000 roku. Wtedy inwestycja ważna dla społeczeństwa gminy Sitno została uwzględniona w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.

 "Skarżący miał więc czas, żeby się przygotować do tej inwestycji i w rzeczy samej skarżący prowadził długotrwałe rokowania ze spółką gazowniczą, które z winy skarżącego skończyły się fiaskiem" – napisali sędziowie trybunału w decyzji.

Więcej w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Dida
Dida 18.04.2017, 15:59
Co za pajac
Mati
Mati 18.04.2017, 13:12
I bardzo dobrze, za 84 tys. to možna kupić w tych rejonach ładny kawałek gruntu. Brawa też dla biegłego...

Pozostałe