Komitet kolejkowy

  • 27.03.2017, 18:30 (aktualizacja 28.03.2017 11:09)
  • Jarosław Ważny
Komitet kolejkowy
W Polsce speców od piłki nożnej i polityki nikt już nie liczy. W każdym domu na pewno znajdzie się co najmniej jeden. Wiem, wiem - truizm. Podobnie jak ten, że służba zdrowia u nas niewydolna ale za to darmowa. I o tym chciałem na ten tydzień dwa słowa, bom się zetknął z tą służbą i śmiem twierdzić, że mogłaby być ona i darmowa i wydolna zarazem, a przynajmniej wydolniejsza, gdyby ludzie chcieli traktować swoje obywatelskie obowiązki poważnie.

Jeżdżę ostatnio po Polsce z "Kultem" w ramach trasy bezprądowej. Razem z nami, jako zaproszony gość, jeździ "Zacier". Zacier jest doktorem nefrologii, ordynatorem w jednym ze stołecznych szpitali. A przy okazji twórcą niebanalnym i moim serdecznym kolegą. I tak się ostatnio przekomarzaliśmy wespół z kolegami nie-lekarzami z jednej strony i "Zacierem" i mną z drugiej, że ta polska służba zdrowia to na maxa słaba - mówili koledzy.

A my na to, że wcale nie jest z nią tak źle, bo nikt u nas nie zostanie odesłany do domu jak będzie potrzebował pomocy, a w takiej Ameryce, bez ubezpieczenia umiera się na ulicy. Koledzy kontrowali, że przecież płaci się składki na ZUS, a jak się człowiek chce dostać do specjalisty, to się odbija od drzwi albo mu się proponuje termin tak odległy, że może do niego nie doczekać. Co wtedy robi?

Jak ma pieniądze, to idzie do specjalisty prywatnie. Jak nie ma, to szuka szczęścia w innych przychodniach. I albo znajduje, albo nie. Jak nie znajduje, to czeka cierpliwie na swoją kolej w przychodni - matce. A jak znajduje, to idzie szybciej do przychodni B, a swoją kolejkę w przychodni. A zwykle zlewa, bo przecież to za darmo, czyli zero odpowiedzialności. Tymczasem kolejkowy grzyb rośnie do niebotycznych rozmiarów, bo przecież pacjent cały czas jest w systemie i zajmuje miejsce, gdy tymczasem dawno już się przebadał i gdyby tylko zechciał wydać 23 grosze na impuls i zadzwonić żeby wizytę odwołać, na jego miejsce wskoczył by ktoś inny, może nawet bardziej potrzebujący, a pozostali pacjencie dostaliby krótsze terminy do przyjęcia.

No ale żeby taki idealny system mógł zafunkcjonować, wymagać musimy od człowieka, żeby sam z siebie wydał swoje pieniądze na darmową służbę, co się należy jak psu miska, bo przecież tak było od zawsze, a to się wszak w Polsce nie godzi. Można by oczywiście, wychodząc z założenia, że Polacy są leniwi, albo po prostu zapominają, scedować ten obowiązek na teoretycznie darmową służbę. Prywatne przychodnie stać na to, żeby wysłać SMS do pacjenta z przypomnieniem terminu. Podejrzewam, że państwowe placówki, zwłaszcza wielkie, kliniczne szpitale, również korzystają z darmowych pakietów od operatorów telefonii komórkowej, także nie byłby to jakiś strasznie wielki koszt. To jednak pewnie generowałoby mnóstwo zamieszania i na pewno znalazłby się taki minister, co to by na takie dziwactwa nie przystał. Bo to przecież ludziom trzeba zapłacić, system postawić, a to kosztuje już i tak wydrenowaną do cna służbę zdrowia, która jest darmowa, a o tym nikt nie zapomina.

Dlatego też, zapisanie w kalendarzu kieszonkowym za 2,30 gr. terminu wizyty, nawet odległego, winno być jakimś minimum przyzwoitości każdego Polaka-Katolika-Obywatela-Narodowca-Lewaka etc., i na czas odpowiednie tej wizyty odwołanie w razie konieczności, świadczyć powinno dużo bardziej o tego Polaka patriotyzmie, niźli koszulka z orzełkiem czy obecność na pochodach. Bo tym się ową dbałość o ojczyznę dziś mierzy, niezelżenie od wyznania czy pigmentacji skóry. Jak ktoś chce być patriotą, to wizytę odwoła, bo państwo na tym zyska. A jak ktoś jest burakiem i sknerą, ten nawet tego co piszę, pewnie nie przeczyta. 

W Szwecji, jak ktoś nie przyjdzie na czas do lekarza na umówioną wizytę i odpowiednio wcześnie na dodatek tego nie zgłosi, płaci mandat. Jak za jazdę na gapę w tramwaju. Wiem, bo jeździ z nami w trasie także "Dżolo", kolega od świateł, co to od paru lat mieszka w Sztokholmie i bardzo sobie chwali. W tym samym Sztokholmie, w którym jest tyle meczetów i tylu uchodźców, przenoszących podobno ze sobą różne choroby. 
W czwartek byłem w poradni okulistycznej. Rejestrowałem się na wizytę wczesną jesienią, pod koniec września albo na początku października. Przyszedłem na czas. Usiadłem w poczekalni. Pani pielęgniarka wyszła z kartami pacjentów i poczęła wyczytywać nazwiska. Z pięciu wyczytanych nazwisk obecny był tylko Ważny.

-------------------------

Jarosław Ważny ur. 27.10.1982 r . w Tomaszowie Lubelskim. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarz, puzonista zespołu „Kult”. Współgospodarz audycji "Radiokomitet" w Superstacji. 

Jarosław Ważny
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe