[wydarzenia|start][<<wstecz][dalej>>]         


Sam autoalarm nie wystarczy

Przed podpisaniem umowy ubezpieczenia autocasco należy ją dokładnie przeczytać. Można bowiem stracić samochód i nie odzyskać od ubezpieczyciela ani grosza. Przekonał się o tym mieszkaniec Biłgoraja

Poza prawem






Edward S. domagał się od HDI Asekuracja 22,5 tys. zł odszkodowania z tytułu autocasco za kradzież samochodu Renault Laguna (auto skradziono w Warszawie, policja nie ustaliła sprawców i umorzyła śledztwo). Ubezpieczyciel odmówił uzasadniając, że mężczyzna nie przedłożył zgodnie z umową dowodu zamontowania urządzeń zabezpieczających lub dowodu sprawności tych urządzeń. Na przykład karty gwarancyjnej, rachunku, odpowiedniego zaświadczenia.
Edward S. tłumaczył, że przekazał agentowi towarzystwa piloty do alarmu wraz ze sterownikiem. Żądane dokumenty były zaś w skradzionym aucie. Nie może więc ich dostarczyć. Mężczyzna przekonywał, że dokumenty te są bez znaczenia, bo auto było przecież zabezpieczone. Agent ubezpieczeniowy poddał samochód dokładnym oględzinom, sfotografował, osobiście sprawdzał działanie instalacji alarmowej. Gdyby pojazd nie miał sprawnych zabezpieczeń, agent by go nie ubezpieczył.
Sąd Rejonowy w Biłgoraju stanął po stronie pokrzywdzonego właściciela samochodu. Uzasadnił, że Edward S. spełnił wszystkie wymagania formalne, od których uzależnione jest wypłacenie odszkodowania. To, że nie złożył żądanego dokumentu dotyczącego sprawności zabezpieczeń nie pozbawia go prawa do odszkodowania, bo ponad wszelką wątpliwość urządzenia zabezpieczające były w aucie zamontowane. Ponadto, skoro przy ubezpieczeniu samochodu przedstawiciel towarzystwa nie żądał określonych dokumentów, to nie może domagać się ich w procesie likwidacji szkody.
Sąd Okręgowy w Zamościu, który rozpoznawał apelację towarzystwa ubezpieczeniowego, inaczej zinterpretował umowę. Uznał, że skoro umówionym i akceptowanym przez strony warunkiem wypłaty odszkodowania nie było samo wyposażenie samochodu w zabezpieczenia, ale przedłożenie jednego z dokumentów wymienionych w umowie, to ubezpieczyciel miał prawo odmówić wypłaty odszkodowania. Zapis ten był jasny, a mężczyzna, kiedy podpisywał umowę, powinien ją dokładnie przeczytać. Skoro podpisał, to oznacza, że ją zaakceptował.
- Może budzić niezrozumienie obowiązek przedstawienia dowodu zamontowania urządzenia zabezpieczającego, skoro bez tego urządzenia niemożliwe jest zawarcie umowy. Jednakże skoro w ramach swobody umów ubezpieczyciel nałożył taki obowiązek na ubezpieczonego, a ten zgodził się na niego podpisując umowę, powinien przechowywać wymagany dokument w miejscu bezpiecznym – uzasadnił wyrok sąd.
Stwierdził też, że HDI Asekuracja nie jest monopolistą na rynku ubezpieczeniowym i jeśli Edward S. uważał nałożone na niego obowiązki za absurdalne, mógł ubezpieczyć samochód w innej firmie.

 i n f o   
autor 
Robert Horbaczewski
wyślij maila 
 
data publikacji 
09.03.2010 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


  k o m e n t a r z e | dodaj
Kradzież Renault (2010-03-10 11:06:30)
Moim zdaniem trzeba parkować pojazd na strzeżonym parkingu, oczywiście czytać umowę, ale dokumentów nie trzymać w samochodzie. To lekkomyślność która kosztuje.
kierowca

Wniosek jest jasny... (2010-03-11 13:26:19)
Trzeba i należy omijać HDI Asekuracja. Zdanie to podzelił naewt sąd w Zamościu stwierdzając że HDI Asekuracja nie jest monopolistą na rynku. Mój znajomy aagent ubezpieczeniowy mówi tak: zadowolony klient przysporzy dwóch następnych, lecz nie zadowolony zabierze 12! Polecam pod rozwagę Towarzystwu HDI Asekuracja!
Ricco


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko