[wydarzenia|start][<<wstecz][dalej>>]         


Nie - dla prywatyzacji

W ubiegły czwartek ponad 300 pracowników szpitala i związkowców protestowało przed siedzibą biłgorajskiego starostwa

Zdrowie, opieka społeczna






W ten sposób pracownicy wyrazili swoją dezaprobatę dla poczynań władz powiatu względem szpitala powiatowego. Protest zorganizowały organizacje związkowe działające w biłgorajskim szpitalu.
- W pikiecie uczestniczyło ponad 200 pracowników szpitala, wsparły nas delegacje z innych biłgorajskich zakładów oraz związkowcy z wielu szpitali z terenu województwa – mówi Dorota Flor, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w SP ZOZ Biłgoraj.
Jak podkreśla przewodnicząca, głównym powodem protestu była niemożność nawiązania dialogu z władzami powiatu, które w swojej polityce wobec szpitala nie liczą się ze zdaniem załogi. Pracownicy skarżyli się także na opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń. Alarmowali, że dyrektor szpitala chce redukować koszty i grozi restrukturyzacją lub obcięciem wynagrodzeń, nawet o 20 procent. 22 pielęgniarkom, które do tej pory pracowały na kontraktach już nie przedłużono umów. Pracownicy szpitala zastanawiają się czy w tej sytuacji nie złożyć grupowych wypowiedzeń umów o pracę.

Prywatyzacji mówią – nie!
Przypomnijmy, że w sierpniu ub. roku zarząd i rada powiatu zdecydowały, by zgłosić zadłużony szpital do rządowego programu oddłużania, tzw. planu B. W praktyce oznacza to likwidację obecnego SP ZOZ. Nowy szpital miałby poprowadzić prywatny podmiot, któremu starostwo w drodze przetargu chce wydzierżawić szpitalny majątek. Pracownikom SP ZOZ nie podoba się takie rozwiązanie.
Uczestnicy czwartkowej pikiety nieśli transparenty „Nie dla likwidacji szpitala”, „Nie dla prywatyzacji szpitala”, „Chcemy dobrze żyć i pracować w Polsce”, „Żądamy zapłaty za wykonane usługi medyczne”.
- Uważamy, że przekazanie szpitali w ręce prywatne w zamian za umorzenie części długów może okazać się na dłuższą metę niezwykle niebezpieczne dla naszego społeczeństwa. O dzierżawie nie mogą przesądzać jedynie względy ekonomiczne. Nasz majątek, to nie tylko budynki i sprzęt, to także pracownicy – tłumaczyła w czasie pikiety Dorota Flor.
Do protestujących wyszedł starosta Marek Onyszkiewicz i wicestarosta Stanisław Schodziński. Zaprosili delegację załogi na rozmowy, które odbyły się następnego dnia.
- Mimo kilkugodzinnych negocjacji nie doszliśmy do porozumienia. Spisujemy protokół rozbieżności. Następne spotkanie z zarządem powiatu odbędzie się po najbliższej sesji rady. Wówczas zdecydujemy, co dalej robić – powiedziała nam Dorota Flor.

Dzierżawa ratunkiem dla szpitala
Zdaniem władz powiatu, przystąpienie do „planu B” oraz dzierżawa to najlepsze rozwiązanie dla ratowania biłgorajskiej służby zdrowia.
- Sytuacja w placówce jest dramatyczna. Dług zamiast maleć – rośnie, i tak jest niezmiennie od 1999 roku. W 2009 roku znowu przybyło kilka milionów zobowiązań. Obecnie zadłużenie wynosi już ponad 43 mln zł. Nie płacony jest ZUS, urząd skarbowy, nie płacone są media czy inne usługi. Nie są spłacani wierzyciele. Wejście komornika na konta szpitala z polecenia jednego z wierzycieli spowodowało, że w lutym zabrakło pieniędzy na pensje dla pracowników. To dramatyczna sytuacja. Dotychczas szpital działał, ale tylko dzięki kredytom, które poręczał i spłaca powiat biłgorajski. Samorządu nie stać na dokładanie kolejnych milionów – czytamy w oświadczeniu złożonym przez zarząd powiatu biłgorajskiego.
Jak wyliczył starosta, od roku 1999 powiat przekazał na rzecz szpitala w Biłgoraju ponad 50 mln zł: na inwestycje – budowę, rozbudowę i zakup sprzętu - 38,6 mln zł (z tego 5,7 mln zł to środki własne samorządu, a reszta to pozyskane z zewnątrz), około 10,5 mln powiat spłacił za szpital z tytułu różnych poręczeń, gwarancji i kredytów, do tego z własnych środków samorząd pożyczył szpitalowi ponad 1 mln zł. Mimo to szpital nadal tonie w długach.
Po przystąpieniu do „planu B” i zlikwidowaniu SP ZOZ, zobowiązania szpitala przejmie powiat. To samorząd będzie musiał spłacić wszystkich wierzycieli. Udział w rządowym programie daje jednak szansę na umorzenie dużej części zadłużenia - ok. 27 mln zł. Powiat musiałby spłacić resztą.
Szpital, który zastąpi obecny SP ZOZ, rozpocznie działalność z czystym kontem, bez długów. Zarząd powiatu i większość radnych uznała, że powiat nie jest w stanie powołać samorządowej spółki do poprowadzenia nowego szpitala. Jak tłumaczono, samorząd nie ma na to środków, a w szpitalu potrzebne są wielomilionowe inwestycje. Poza tym w razie zadłużenia spółki może dojść do jej upadłości i licytacji szpitalnego majątku. Dlatego po zlikwidowaniu szpitala samorządowego cały majątek – grunt, budynki, sprzęt i wyposażenie ma na 25 lat trafić w ręce prywatnego dzierżawcy (przy dzierżawie właścicielem majątku pozostaje powiat). Firma ma też przejąć wszystkich pracowników szpitala na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. Czynsz z dzierżawy starostwo chciało przeznaczyć na spłatę szpitalnych długów.

Komornik już zarobił
Sęk w tym, iż chętnych na dzierżawę szpitala nie ma. Do I przetargu zgłosiła się jedynie świeżo zarejestrowana spółka z Lublina. Zaproponowała zaledwie połowę wywoławczej stawki czynszu. Zarząd musiał odrzucić ofertę. Teraz planuje ogłoszenie drugiego przetargu.
Tymczasem niektórzy wierzyciele zaniepokojeni zamieszaniem wokół szpitala, a być może perspektywą wielomiesięcznego oczekiwania na likwidację SP ZOZ i spłatę długów, wysłali komornika, by ten wyegzekwował należne im pieniądze. Komornik w lutym zajął szpitalne konta.
- Już wcześniej otrzymywaliśmy wypłaty z opóźnieniem, ale teraz może być znacznie gorzej – denerwują się pracownicy. - Nie otrzymaliśmy wynagrodzeń za luty, a niektóre osoby nawet za styczeń. Starostwo zabrało się za prywatyzację, nie zadbało o utrzymanie płynności finansowej szpitala do czasu zakończenia zaplanowanych przekształceń. Cały proces opóźnia się o wiele miesięcy, a koszty tego mają ponosić pracownicy?
Załoga winą za katastrofalny stan zakładu obarcza także rząd i NFZ.
- Naszemu szpitalowi nie zapłacono ok. 7,5 mln zł za wykonane w poprzednich latach usługi medyczne – mówi pielęgniarka z biłgorajskiego szpitala. - W tym roku otrzymaliśmy znacznie niższy, niekorzystny kontrakt. Za to odpowiadają rządzący.

 i n f o   
autor 
Zygmunt Nosal
wyślij maila 
 
data publikacji 
09.03.2010 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


  k o m e n t a r z e | dodaj
uczestniczka (2010-03-10 22:29:10)
ta gazeta jest stronnicza, opisuje mało istotne rzeczy. Napiszcie prawdę, że protestujący przynieśli staroście trumnę, na znak pogrzebania szpitala, że podczas przemówienia wygwizdano starostę, wycie syren, skandowanie itd. piszcie całą prawdę !!!!!
uczestniczka


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko