[wydarzenia|start][<<wstecz][dalej>>]         


Małpiemu Gajowi śmierć

Architekci rozprawili się z zielenią, rosnącą wokół zamojskiej Starówki. Na razie, tylko na papierze. Gdy tylko miasto dostanie unijne pieniądze na odnowę twierdzy, pod topór pójdzie kilkaset drzew m.in. w Małpim Gaju i na tyłach pałacu Zamoyskich (siedziba sądu). Zostaną tylko drzewa pomnikowe, dorodne. Bo chodzi o to, żeby było widać ... mury w całej okazałości

Temat tygodnia






Gdy w lipcu 2008 roku Ministerstwo Rozwoju Regionalnego ogłosiło listę kluczowych inwestycji, które dostaną dofinansowanie z UE w ramach programu „Innowacyjna gospodarka”, radość władz Zamościa była ogromna. Za unijne środki ma być zrealizowany projekt „Zamość miasto UNESCO, Pomnik Historii RP produktem turystycznym polskiej gospodarki”. Jedyny taki na Lubelszczyźnie i jeden z trzynastu w kraju. Przedsięwzięcie niebagatelne, bo pochłonie aż 66 mln zł. Na realizację Unia zadeklarowała przeznaczyć prawie 40 mln zł (resztę ma wyłożyć miasto).
Cel projektu? Odnowa fortyfikacji dawnej twierdzy, a dokładnie rewaloryzacja pierścienia dzieł obronnych wraz z rekonstrukcją bastionów. To najważniejsze zadanie, jakie postawili sobie miejscy architekci. To wreszcie marzenie prezydenta Marcina Zamoyskiego, z którym nigdy się nie krył, i o którym mówił przy różnych okazjach. Ale w ramach zaplanowanych inwestycji zmieni się znacznie więcej. Zniknie częściowo już zrujnowany miejski amfiteatr. Nie pojedziemy też ulicą Akademicką, na odcinku od Królowej Jadwigi do Szczebrzeskiej. Wokół Starówki zmieni się też krajobraz, i to diametralnie.

Mniej zieleni, więcej atrakcji
- Koncepcja oraz studium zieleni dla tych terenów zostały opracowane ponad rok temu przez Wydział Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej – mówi Jan Radzik, dyrektor Wydziały Planowania Przestrzennego, Budownictwa i Ochrony Zabytków UM. – Idea jest taka – uporządkować drzewostan, aby odsłonić panoramę Starego Miasta. Wyciąć samosiejki, krzaki, zarośla. Zostawić drzewa pomnikowe i pozostałe cenniejsze okazy, a dodatkowo zrobić nowe, planowe nasadzenia, dobierając określone gatunki drzew i trzymając się ściśle projektu.
I tak krakowscy architekci po wodzą profesora Zbigniewa Myczkowskiego obmyślili plan zagospodarowania m.in. terenu tzw. Małpiego Gaju (Bastion I przy. Okopowej), dawnego ogrodu spacerowego (teren rawelinu przed kurtyną II-III i okolicy), lasku komunalnego (wzdłuż ul. Podgroble i Królowej Jadwigi) oraz skarp i fragmentów fos na osiedlu Planty. Dziś rosną tam klony, lipy, głogi, jesiony. Są też kasztanowce, żywotniki i świerki. Większość to tzw. młode nasadzenia, mają najwyżej 40 lat. Większość tych drzew zostanie wycięta. Rewitalizacji zostanie poddany także Park Miejski, zaprojektowany przez Waleriana Kronenberga w latach 20. XX wieku. Tam w grę wchodzą m.in. przebudowa alejek, dróg, oświetlenia, oczyszczenie stawu. Całość będzie kosztowała ok. 10 mln zł. To nie koniec planu.
- Wokół murów twierdzy mają powstać oznakowane trasy turystyczne oraz punkty widokowe, parkingi. Będzie naprawdę ładnie - zapewnia dyrektor Radzik.
A wszystko, jak powiadają miejscy urzędnicy, w myśl zasady: turysta + widok + oznacznik = atrakcja turystyczna.

Wyrąbać to nie sztuka
Co o tych „atrakcjach” i nie tylko sądzą mieszkańcy osiedla Stare Miasto i okolic?
- Jedno drzewo produkuje w ciągu doby tlen dla trzech, czterech osób. To nasze życie. Owszem stare, zmurszałe drzewa, trzeba usunąć, ale młode należy konieczne zostawić. Bez względu na to, czy są to pomniki przyrody, czy nie – przekonuje Zbigniew Sobulski.
Pan Zbigniew ma 82 lata. Od 50-ciu lat mieszka w budynku komunalnym przy ul. Podgroble 1, administrowanym przez Zakład Gospodarki Komunalnej. Z okna jego domu roztacza się widok na teren sąsiadujący z pałacem Zamoyskich (Sądem Okręgowym), przez niektórych zwany „laskiem ”. Całość porośnięta jest setkami drzew.
- Owszem sporo jest tu samosiejek. Jednak wiele tych drzew zostało posadzonych, gdzieś w latach 50. przez uczniów.
Bardzo się cieszymy, że nasze miasto pięknieje, że jest coraz ładniej nas Starówce i wokół niej. Ale cóż nam po tej wycince, co ona nam da? Turysta, jeśli zechce zobaczyć fortyfikacje to podejdzie blisko. Nie będzie oglądał murów z odległości kilkuset metrów. A drzewa? Wyrąbać to nie sztuka, ale na to, aby wyrosło drzewo trzeba czekać wiele lat. Szanujmy przyrodę, jaka by ona nie była.

Dzika, czy też nie.
Mieszkańcy tej części miasta przyzwyczaili się do lasku. Choć nieuporządkowany, zakrzaczony, nikomu, a może większości, nie przeszkadza. Gdy jakiś czas temu na jednym z zebrań osiedlowych ktoś wspomniał, iż mają wkroczyć tam pilarze, niektórzy mieszkańcy protestowali.
- To teren dość podmokły. Ludzie przestraszyli się, że po usunięciu drzew woda zacznie się wlewać do piwnic ich domów. Nawet opinie ekspertów obalające tę teorię ich nie przekonały – wspomina radny Jacek Dziura.
On sam o planach porządkowania zieleni mówi tak: – Jeżeli powodem wycinki ma być stworzenie miejsc widokowych, uważam to za przesadę. Owszem odsłońmy fortyfikacje, ale nie wycinajmy wszystkiego.
W projektowanym przez magistrat przedsięwzięciu szansę na zwiększenie atrakcyjności tych terenów i większy ład upatruje za to Eugeniusz Hołowiński. „Na Podgroblu” mieszka wraz z rodziną od blisko 10 lat.
- Jeśli zostanie to wykonane z głową, to czemu nie. Teraz wszystko jest zarośnięte, zakrzaczone. Gdyby tak przetrzebić te zarośla, usunąć karłowate drzewa, wyznaczyć alejki, byłoby całkiem ładnie – powiada.
Także zdania mieszkańców okolic tzw. Małpiego Gaju są w tej sprawie podzielone.
- Wycinka drzew? Beznajdziejny pomysł – denerwuje się Wiktor Drzazga, mieszkaniec kamienicy przy ul. Bazyliańskiej. – Zieleń to nasze zdrowie, to tlen. Nie wolno jej psuć. Najpierw na Rynku Wodnym powycinali, później pod topór poszły młode, zdrowie drzewa wzdłuż ulicy Męczenników Rotundy. A teraz chcą się dobrać do Małpiego Gaju. Zupełnie niepotrzebnie.
Ale dziś Małpi Gaj to przede wszystkim ulubione miejsce spotkań amatorów taniego wina.
- Dobrze, że ktoś zrobi wreszcie z tym porządek – kwituje pani Maria z ulicy Krasińskiego. – Taki zielony zakątek, blisko Starego Miasta. Gdyby nie obecność tych panów można by tam z wnuczkiem na spacer pójść. Kiedyś były tam ławeczki, piaskownice, zjeżdżalnie. Nic z tego nie zostało.
Skąd wzięła się nazwa Małpi Gaj? Tego nawet nie wie dr Bogumiła Sawa, regionalistka, autorka licznych publikacji poświęconych Zamościowi.
- Mieszkam tu prawie pół wieku i od kiedy pamiętam zawsze był „Małpi Gaj”. Nie mam pojęcia, kto i dlaczego wymyślił dla tego miejsca tak żartobliwą nazwę – przyznaje Bogumiła Sawa.
Odpowiedzi na to pytanie nie ma też w „Encyklopedii miasta Zamościa” autorstwa Andrzeja Kędziory. Są za to inne informacje. Ponad 100 lat temu był tam ogród „komendancki”, sięgający aż do ulicy Sienkiewicza.
Jesienią 1913 na jego teren wkroczyli drwale, usunęli drzewa i zarośla. Po nich weszli ogrodnicy. Ci wytyczyli alejki i kwietniki. Miały stanąć tam altanki i ławki, ale przedsięwzięcie udaremniła wojna. Na tym terenie znajdowała się też szkółka leśna, był zajazd dla furmanek, dom państwa Gdaków, a w pozostałym po fosie strumieniu łowiono raki.
- W latach 50-tych fosę skanalizowano. Zlikwidowano dom i urządzono śmietnisko. Miejsce otaczała zła sława. W 1975 roku urządzono skwer, wkrótce jednak zaniedbany – zanotował Andrzej Kędziora.
Bogumiła Sawa nie ma nic przeciwko uporządkowaniu tego terenu: - Wartościowe drzewa należy zostawić. Samosiejki, krzaki niepotrzebnie tylko przesłaniają widok.

Gotowi na wszystko
Kiedy pilarze wkroczą do akcji?
- Sprawą zieleni zajmiemy się na końcu. Wcześniej czekają nas roboty budowlane. A te potrwają do dwóch lat, może nieco dłużej – wyjaśnia dyrektor Jan Radzik.
Wiadomo jednak, że wycinki drzew i krzaków, i to już na początku prowadzonych prac rewaloryzacyjnych, nie da się uniknąć.
„ Zieleń masowo usuwana jest jedynie z tych miejsc, w obrębie, których będą prowadzone intensywne roboty ziemne, takie jak sypanie wałów, pogłębianie fos oraz wprowadzanie zbiorników wodnych i budowa nowych parkingów. Dotyczy to przede wszystkim: fragmentu platformy widokowej na Bastionie I, uczytelnionego słoniczoła (dodatkowego wału ziemnego – przyp. red.) Bastionu I, uczytelnionego rawelinu Kurtyny I-II, uczytelnionego rawelinu Kurtyny II-III, uczytelnionego słoniczoła Bastionu III, uczytelnionego rawelinu Kurtyny III-IV oraz częściowo rekonstruowanego rawelinu Kurtyny V-VI połączonego z przebudową amfiteatru” - czytamy w opisie projektu.
Magistrat ma już opracowaną dokumentację techniczną na całość robót. Ma też pozwolenie na budowę. Urzędnicy mogliby ogłaszać przetargi - na wybór menadżera projektu (nadzorujący prace) i dalej na wykonawstwo. Okazuje się, że nie mogą.
- Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nadal czeka na rozporządzenie, dotyczące pomocy publicznej. Poprzedni projekt tego dokumentu Komisja Europejska zakwestionowała. Złożony został nowy, ale decyzji wciąż nie ma. Są to sprawy, na które nie mamy najmniejszego wpływu – wyjaśnia Karol Garbula, rzecznik prasowy zamojskiego magistratu.
Zgodnie z wcześniejszymi planami, odnowa twierdzy miała się rozpocząć w pierwszym kwartale 2009 roku i zakończyć pod koniec 2011 roku.
- Terminy ulegną przesunięciu. Liczymy jednak na to, że już niebawem wszystkie wątpliwe kwestie rozstrzygną się i przystąpimy do realizacji projektu. Ważne jest to, że pozwolenia, które otrzymaliśmy na tę inwestycję nie stracą ważności. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, na rozpoczęcie prac mamy trzy lata – dodaje rzecznik Garbula.
Jaka będzie kolejność? Które z obiektów jako pierwsze będą poddane gruntownej odnowie?
- Najczęściej jest tak, że harmonogram robót ustala menadżer projektu. Ale zobaczymy też, jakie będą efekty ogłoszonego przez nas przetargu na wykonawstwo. Czy uda się wybrać jedną, dużą firmę, zresztą mamy takie wytyczne, czy też będziemy musieli podpisać umowy z kilkoma – kończy dyrektor Jan Radzik.

 i n f o   
autor 
Anna Brzozowska
wyślij maila 
 
data publikacji 
02.02.2010 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


  k o m e n t a r z e | dodaj
wycinka (2010-02-03 10:32:21)
Zrobić tak jak w Szczebrzeszynie - wyciąć wszystkie drzewa, zabetonować i będzie widać mury ,tak jak ratusz szczebrzeszyński.
zamojski

kampania wyborcza rozpoczęta!!!! (2010-02-04 09:47:31)
Miasto pozyskało kilkadziesiąt milionów na rewitalizację murów a lokalna prasa przeprowadza konsultacje chyba tylko z pijaczkami ze Starówki na temat wycinki krzaków, w których odbywa się degustacja taniego wina i z powodu których nie będzie widać na co wydano klkadziesiąt milionów. Czy mam przez to rozumieć, że Redakcja ma lepszego kandydata na Prezydenta, bo obecny chce wyciąć samosiejki i chaszcze?
Mieszkaniec

DLACZEGO KRAKOWSCY PROJEKTANCI TACY MĄDRZY NIE USUNA DRZEW W KRAKOWIE WOKÓŁ STARÓWKI? (2010-02-06 17:41:33)
Po wojnie był czas odbudowy i sadzenia drzew, w czynach społecznych przez młodzież. Obecnie jacyś pseudoachitekci za wszelką cenę chcą wyniszczyć wszystką zieleń. Poptrzcie co się dzieje z zielenią w całym powiecie i nie tylko. Robi się betonową pustynię. Czy to w ramach demokracji trzeba usuwać wszystko co pozostało z dawnych lat. A tyle mówi się o emisji co2 , w przecież drzewa pochłaniają co2 . To jakaś paranoja.Może jeszcze usuną drzewa na plantach bo widoków nie będzie?
zagubieni


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko