[sport|start][<<wstecz][dalej>>]         


Tylko bramkarza brak

Trener Huczwy Tyszowce Robert Kulik zapowiadał walkę o miejsce w pierwszej trójce. Wielu uważało, że drużyna z Tyszowiec jest w stanie nawet wygrać ligę. I pewnie byłaby w ścisłej czołówce, gdyby tak łatwo nie traciła bramek

Wokół boiska






Tak to jest, gdy się buduje zespół od ataku, a nie od obrony - tak na pytanie o wyniki osiągane w tym sezonie przez Huczwę odpowiedział najskuteczniejszy obecnie napastnik w okręgówce, Jacek Paszkiewicz.
I rzeczywiście, ze strzelaniem goli Huczwa nie ma problemów. Po dwunastu kolejkach ma na koncie 34 zdobyte bramki (w okręgówce lepszym dorobkiem mogą się chwalić tylko piłkarze Hetmana II Zamość). Na przeciwnym biegunie są zawodnicy z formacji defensywnej, którzy często niweczą cały dorobek napastników. Pod względem ilości straconych bramek obrona Huczwy jest jedną z najgorszych w lidze. Żeby wygrać z Kryształem Werbkowice Huczwa musiała strzelić aż pięć goli, a żeby pokonać Unię Hrubieszów - sześć.
- Nie zgadzam się z opinią, że budowałem zespół od ataku. Doszli przecież dwaj obrońcy: Mateusz Muda z Ostoi Skierbieszów i Marcin Borowiec z Tomaszowa. Nasza obrona wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby do wojska nie musiał iść Marcin Czernij, a kontuzja nie wyeliminowałaby z gry Edwarda Czernoby. Największą bolączką jest obsada pozycji bramkarza. Śmiem twierdzić, że dobry bramkarz to 60-70 procent wartości drużyny, czego dowodem jest drużyna z Soli, mająca w składzie Piotra Sasima. My dobrego bramkarza nie mamy. Doświadczonym bramkarzem na pewno nie jest Piotr Czarnecki, który zresztą nie gra od kilku kolejek, bo złamał palec. Ostatnio w bramce stoi Patryk Mac - brat Artura Maca, który odszedł od nas do Kryształu Werbkowice. Ale od Patryka wymagać wiele jeszcze nie można. To chłopak, który niedawno skończył 16 lat. Ma chęci, jednak brakuje mu umiejętności - tłumaczy trener Robert Kulik.
Szkoleniowiec przyznaje, że z powodu wyników poniżej oczekiwań, atmosfera w klubie nie jest dobra.
- Liczyliśmy na więcej, więc w klubie panuje lekkie przygnębienie. Rozczarowanie jest tym większe, iż gramy o wiele lepiej niż w poprzedniej rundzie. Stwarzamy mnóstwo sytuacji, strzelamy wiele goli. Ale gramy radosny futbol, tracąc stanowczo za dużo bramek. Najgorsze jest to, że kilka razy przegraliśmy na własne życzenie. Tak było chociażby w meczu z Ostoją Skierbieszów. Daliśmy Ostoi trzy prezenty, w tym dwa w postaci rzutów karnych. Więcej strzałów w światło naszej bramki piłkarze ze Skierbieszowa nie oddali. I wygrali - mówi Kulik.
Działacze Huczwy okazują jednak cierpliwość i nie wykonują nerwowych ruchów. Skoro zaufali Kulikowi, to - jak tłumaczą - nie zamierzają go rozliczać przed wykonaniem dzieła, czyli przed zakończeniem sezonu. Miejsce w czołowej trójce wciąż jest realne.
- Często rozmawiam z działaczami. Tłumaczę im - co zresztą sami widzą - że mamy dobrą drużynę, która jest w stanie wygrać z każdym w okręgówce. Tylko trzeba pomyśleć o nowym bramkarzu - mówi Kulik i półżartem dodaje, że szkoleniowiec zawsze dowiaduje się ostatni, że ma pożegnać się z posadą.

 
Trener Huczwy Robert Kulik (pierwszy z lewej) w towarzystwie eks-selekcjonera reprezentacji narodowej Jerzego Engela oraz Łukasza i Pawła Sawiców z Roztocza Szczebrzeszyn.



 i n f o   
autor 
Marek Sztochel
wyślij maila 
 
data publikacji 
30.10.2007 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


  k o m e n t a r z e | dodaj
mks (2007-10-31 15:31:49)
Huczfa cieniasy;P
mks


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko