|
|||||||||
|
|
|||||||||
|
|
||||||||||
|
||||||||||
|
|
|
|
|
|
![]() ![]() |
Decyzja ministra obrony narodowej Aleksandra Szczygło w sprawie zmiany komendanta zamojskiej WKU została wydana w maju. Tym samym, przesądziła o losach podpułkownika Andrzeja Kotowskiego, dotychczasowego szefa WKU. W czerwcu kończyła się kadencja Kotowskiego. O tym, że nie została przedłużona, zdecydowały doniesienia prasowe. Według nich Kotowski miał ulec namowom lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, którzy ponoć namawiali go, aby zainteresował się sprawą Łukasza Borowca z Aleksandrowa. WKU przesłała pismo do szkoły, w której uczył się Borowiec (Centrum Usług Szkoleniowych „Lider”), z zapytaniem, czy nadal się kształci. - Nie zrobiłem niczego, co byłoby wbrew przepisom - wyjaśniał podpułkownik Kotowski. Zaprzeczył również, jakoby zainteresował się losem Borowca pod wpływem nacisków lokalnych działaczy PiS. Bo nacisków nie było. Borowiec przedstawił sprawę inaczej. Według niego, podpułkownik Kotowski działał na zlecenie starych działaczy PiS. Ci natomiast chcieli, aby on - Borowiec został wcielony do armii, ponieważ przeszkadzało im, że zakłada w pow. biłgorajskim struktury Prawicy Rzeczypospolitej, partii Marka Jurka. Borowiec był członkiem zarządu powiatu biłgorajskiego (stracił posadę, jest radnym), był członkiem PiS, szefem partyjnej młodzieżówki, jednak partia się z nim rozstała. Borowiec jest skonfliktowany ze starostą biłgorajskim Markiem Onyszkiewiczem (należy do PiS). Starosta Onyszkiewicz i inni biłgorajscy działacze PiS zaprzeczali wersji Borowca. Jak było naprawdę, nie wyjaśniono. Jednak minister Szczygło dał wiarę publikacjom prasowym. W efekcie Kotowski stracił stanowisko. Nowy komendant rozpoczął pracę od 2 lipca. Podpułkownik Apolinary Mizerski (43 l.) pochodzi ze Stefankowic (gm. Hrubieszów), jest absolwentem wrocławskiej Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych. Był m.in. komendantem szkoły podoficerskiej w Brygadzie Obrony Wojsk Wewnętrznych w Górze Kalwarii, dowódcą kompanii szkolnej w 8 Ośrodku Materiałowo-Technicznym, następnie starszym oficerem organizacyjno-kadrowym w 2 Pułku Rozpoznawczym w Hrubieszowie. Służył też w 3 Brygadzie Obrony Terytorialnej w Zamościu: był oficerem sekcji personalno-wychowawczej S-1. Ostatnio mieszkał w Warszawie, gdzie jako starszy oficer w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego był specjalistą oddziału rozmieszczenia kadr Generalnego Zarządu Zasobów Osobowych P-1. Podpułkownik Mizerski ukończył kurs dla oficerów kierujących administracją wojskową. - Gdy byłem w Warszawie, w Zamościu mieszkała moja rodzina - mówi podpułkownik Mizerski. Apolinary Mizerski ma żonę Barbarę (jest pedagogiem w Gimnazjum nr 6 w Zamościu), córkę Magdę (2 klasa I LO), syna Michała (rozpocznie naukę w Gimnazjum nr 4). Komendant nie ukrywa, że myślał o powrocie do Zamościa, ale nie sądził, że nastąpi to tak szybko. - Dotychczas miałem nieco inną pracę, tutaj uczę się nowych rzeczy - wyjaśnia. |
|
||||||||||||||
|
|
|
| ||||||||||||||||||||||||||||