[wydarzenia|start][<<wstecz][dalej>>]         


Hrubieszów chce pić

To nie byli terroryści, ale złodzieje złomu, którzy chcieli ukraść metalowe pokrywy włazów zabezpieczających wejście do studzienek i pomp na terenie miejskiego ujęcia wody. Na wszelki wypadek podjęto jednak środki ostrożności. Miejski wodociąg zamknięto. Przez dwa dni mieszkańcy 20-tysięcznego Hrubieszowa i kilku pobliskich wsi byli pozbawieni dostępu do wody. Popłynęła z kranów dopiero 26 kwietnia po południu, ale nadal można jej używać wyłącznie do mycia

Temat tygodnia






Miejskie ujęcie wody znajduje się w lesie (tzw. Dębince), na obrzeżach Hrubieszowa. Sąsiaduje z nim otoczona złą sławą dzielnica, którą hrubieszowianie nazywają Palermo. Dostępu do studzienek i pomp strzeże jedynie półtorametrowej wysokości siatka. Praktycznie wejść tam może każdy.
- Prawdopodobnie włamano się w ciągu dnia. W nocy odgłosy kucia mogłyby komuś wydać się podejrzane. Za dnia takie hałasy nikogo by nie dziwiły - przypuszcza 46-latek, który mieszka w pobliżu ujęcia wody.
25 kwietnia rano pracownice hrubieszowskiego sanepidu poszły do miejskiego ujęcia wody. Zamierzały pobrać próbki wody do badania. Zobaczyły, że ktoś rozkuł betonowe obudowy wokół metalowych klap zabezpieczających wejście do studzienek i pomp.
- Zerwano plomby na metalowych włazach do studni głębinowych. Ważące blisko 30 kg dwie stalowe klapy zostały wyrwane z betonu, a trzeci właz częściowo odkuto. Złodziejom nie udało się zabrać klap. Prawdopodobnie chcieli je sprzedać w skupie złomu - tłumaczy sierż. Justyna Popek, oficer prasowy KPP w Hrubieszowie.
Ze względu na to, że dostęp do ujęcia zaopatrującego w wodę całe miasto miały osoby niepowołane, decyzją powiatowego inspektora sanitarnego oraz burmistrza Hrubieszowa miejski wodociąg zamknięto.
Miejskie ujęcie wody zaopatruje w wodę nie tylko Hrubieszów, ale także 5 pobliskich wsi: Świerszczów, Teptiuków, Gródek, Obrowiec i Wolicę. W sumie, korzysta z niego około 30 tys. osób. Epidemiolodzy pobrali próbki, aby ustalić, czy nie doszło do skażenia wody.
- Analiza bakteriologiczna trwa dobę, natomiast na wyniki badań na zawartość metali ciężkich trzeba czekać 48 godzin - tłumaczy Maria Kwiatkowska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Hrubieszowie.
Przy Urzędzie Miasta Hrubieszowa powołano sztab kryzysowy.
- Wyznaczyliśmy awaryjne punkty poboru wody, nadającej się tylko do celów gospodarczych. Dostarczano ją kilkunastoma beczkowozami – relacjonuje Zbigniew Dolecki, burmistrz Hrubieszowa.
W wodę do picia hrubieszowianie musieli zaopatrzyć się sami. Mineralna znikała ze sklepów błyskawicznie.
– Nie minęło kilka godzin, a zapasy wody skończyły się w większości sklepów. W ubiegły czwartek po południu wody nie było także w hurtowniach. Braki szybko uzupełniano - mówi jeden z członków Miejskiego Zespołu Reagowania Kryzysowego.
Urząd Miasta kupił trzysta pięciolitrowych butli wody mineralnej.
- Zawieźliśmy je osobom starszym, samotnym i schorowanym – opowiada Dariusz Korniluk, zastępca kierownika MOPS w Hrubieszowie.
Nie zabrakło cwaniaków, którzy próbowali wykorzystać kryzysową sytuację. W mieście pojawili się handlarze oferujący wodę mineralną po cenie dwukrotnie wyższej niż w sklepach.
Hrubieszowanie pomagali sobie jak mogli. Mieszkańcy jednego z osiedli na zmianę jeździli na wieś po wodę do picia. Na Osiedlu Polna uczniowie trzecich klas z pobliskiego Gimnazjum nr 1 nosili mieszkańcom wodę do domów. Akcją kierowali nauczyciele: Małgorzata Greszeta i Marek Krzemiński.

Suchy prowiant zamiast obiadów
W ubiegły piątek burmistrz Hrubieszowa na jeden dzień zawiesił zajęcia we wszystkich przedszkolach. Przez dwa poprzednie dni przedszkolaki jadły tylko suchy prowiant. Podobnie było w hrubieszowskich szkołach.
- Część placówek zawiesiła wydawanie posiłków w szkolnych stołówkach, uczniowie musieli się zadowolić kanapkami zabranymi z domu. A w innych szkołach wydawano suchy prowiant – mówi Teresa Visioli z Wydziału Oświaty Kultury i Sportu UM w Hrubieszowie.
Do utrzymania czystości w szkolnych i przedszkolnych sanitariatach używano wody z beczkowozów.
- Mimo to, po dwóch dniach w pobliżu ubikacji unosił się fetor – przyznaje nauczycielka jednej z hrubieszowskich podstawówek.
Dodatkowe dni wolne mieli niektórzy właściciele i pracownicy firm. Zamknięto część prywatnych gabinetów lekarskich i stomatologicznych, zakładów fryzjerskich. Kłopoty mieli też restauratorzy.
- Kupiliśmy kilka tysięcy litrów wody pitnej z atestem, bo nie możemy sobie pozwolić na rezygnację z organizacji przyjęcia weselnego - mówi współwłaściciel jednej z hrubieszowskich restauracji.
Długa przerwa w dostawach wody nie dotknęła pacjentów hrubieszowskiego szpitala, bo korzysta on z włas-nego ujęcia. Swoje ujęcia wody mają także jednostka wojskowa i Zakład Energetyki Cieplnej.
W miniony czwartek po południu znane były wstępne wyniki badań fizykochemicznych wody. Nie wykryto skażenia. Sanepid zgodził się na warunkowe odkręcenie kurków. Z kranów popłynęła woda, której można było używać jedynie do celów sanitarnych. Nawet do mycia nadawała się dopiero po przegotowaniu.
- Woda zdatna do picia powinna lecieć z kranów najprawdopodobniej w najbliższy poniedziałek (30 kwietnia). Pod warunkiem, że badania laboratoryjne nie wykażą w niej zanieczyszczeń mikrobiologicznych – informuje burmistrz Dolecki.

 


 i n f o   
autor 
Mariusz Parol
wyślij maila 
 
data publikacji 
30.04.2007 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


Gdzie są winowajcy?
 
Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie prowadzi śledztwo w sprawie włamania do ujęcia wody. Sprawcy, który spowodował zagrożenie życia i zdrowia wielu osób, grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Na razie go nie ujęto. Krzysztof Bartosiewicz, komendant hrubieszowskiej policji wyznaczył nagrodę za informacje pomocne w ustaleniu sprawcy.
W dyskusjach na stronach internetowych o Hrubieszowie mieszkańcy nie szczędzą władzom miasta cierpkich komentarzy. „Ktoś powinien odpowiedzieć za to, że niepowołani ludzie mają łatwy dostęp do ujęcia wody”, „Jak to jest możliwe, ze PGKiM dopuścił do takiej sytuacji? Dlaczego mieszkańcy zostali powiadomieni dopiero po południu, skoro o włamaniu wiadomo było już rano” - to tylko niektóre opinie internautów.
- Newsy o sytuacji w Hrubieszowie zamieszczają nie tylko media regionalne, ale również ogólnopolskie. Nasze miasto stało się sławne. Szkoda tylko, że z takiego powodu. Paradoks tkwi w tym, że największą promocję miastu w jego dotychczasowej historii zrobił jakiś złodziej. I to w dodatku nieświadomie - komentuje Maciej Łyko, twórca portalu internetowego www.lubiehrubie.pl.
Czy wodociągi są bezpieczne?



 
Po tym, co się stało w Hrubieszowie, zapytaliśmy osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo miejskich wodociągów. Czy ujęcia wody są należycie zabezpieczone i chronione?
- Rozważamy, czy na ujęciu nie zainstalować profesjonalnych zabezpieczeń wraz z elektronicznym monitoringiem. Decyzje zapadną w przyszłym tygodniu – mówi burmistrz Hrubieszowa Zbigniew Dolecki.
- Studnie i pompy na ujęciu wody w Zamościu są zabezpieczone podwójnie: dostępu do nich bronią solidne, podwójne włazy. Zbiorniki z wodą pitną są monitorowane przez system kamer. Włączają się one automatycznie, w chwili, gdy ktoś pojawi się na obiekcie - informuje Franciszek Josik, prezes PGK w Zamościu.
Jan Gęborys, kierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Tomaszowie Lubelskim zapewnia, że tamtejsze miejskie ujęcie wody jest zabezpieczone właściwie. O szczegółach jednak nie chce rozmawiać.
- To są wewnętrzne sprawy zakładu – tłumaczy Gęborys. - Mogę zapewnić, że zaraz po włamaniu w Hrubieszowie nasz wodociąg sprawdzało kilka kontroli. Żadna nie dopatrzyła się uchybień.
Kierownik dodaje, że teren miejskiego ujęcia wody nie jest monitorowany, bo to zbyt kosztowne przedsięwzięcie i na razie zakładu na to nie stać.
O szczegółach zabezpieczeń ujęcia wody dla Biłgoraja nie chce rozmawiać prezes tamtejszego PGK, Andrzej Furmanek.
- W ubiegłym roku zainstalowaliśmy specjalne włazy, tzw. antyterrorystyczne. A w najbliższych latach zamierzamy zainstalować elektroniczny monitoring - obiecuje prezes Furmanek.
  k o m e n t a r z e | dodaj
hrubieszow (2007-05-02 13:56:34)
hej.moim zdaniem dopuki nie zrobi sie porzadku ze skupami zlomu doputy takie przypadki beda sie zdarzac.Jesli by nie bylo zbytu na takie rzeczy tzn. jesli by ich nie kupil lub skup zglaszalby taki przypadek policji,to by nikt ich nie kradl.Wiec jesli jest zbyt,to kradzierze nie ustana,a zwykli obywatele beda narazeni na gorsze niedogodnosci.
unhappy


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko