
 |
Trener Mirosław Nowak mówi, że podjął się heroicznego czynu. Na półmetku sezonu Płomień Spartan Nieledew zajmuje ostatnią pozycję w klasie okręgowej, ale z takim samym dorobkiem punktowym co Cosmos Józefów i Grom Różaniec. Wprawdzie drużyna z Nieledwi traci tylko kilka punktów do bezpiecznej strefy, to jednak szkoleniowiec nie ma wątpliwości, że uratować zespół przed degradacją do klasy A będzie niezwykle trudno.
- Kiedy proponowano mi pracę w Nieledwi, do Unii Hrubieszów miało odejść czterech kluczowych zawodników: Wojciech Łysiak, Marcin Kondratiuk, Karol Bobak i Paweł Kożuch. Dwaj ostatni to młodzieżowcy. W takiej sytuacji nawet nie podejmowałbym próby ratowania drużyny przed spadkiem. Na szczęście temat transferu tych piłkarzy do Unii upadł - tłumaczy trener Mirosław Nowak.
Piłkarzy z Nieledwi objął już po raz trzeci. Dwa poprzednie okresy pracy w tej miejscowości bardzo miło wspomina. W 1993 roku, jeszcze przed fuzją z Płomieniem Trzeszczany, wprowadził Spartana do klasy okręgowej. Osiem lat później z Płomieniem Spartanem zakończył piątoligowy sezon na szóstym miejscu.
- Wierzę, że teraz też będzie to udany pobyt w Nieledwi. Atmosfera jest bojowy, piłkarze są umotywowani do walki o utrzymanie. Cieszy mnie to, że chłopcy, na których zamierzam bazować - ci czterej, wymienieni wcześniej - regularnie trenują. Ich pociągnę do odpowiedzialności za wyniki w rundzie wiosennej. Wszystkich starszych zawodników poprosiłem o to, żeby w trakcie sezonu nie krzyczeli na młodych, żeby nie wymagali od nich zbyt wiele, żeby nie zniechęcali ich do pracy. Mamy problem z ławką rezerwowych, a zwłaszcza z juniorami. Trudno ich zachęcić do regularnych treningów. Wymawiają się nauką. Jeśli starsi zawodnicy zrobią w drużynie odpowiednią atmosferę, to młodsi nabiorą ochoty do gry - mówi.
Tłumaczy, że błędem było sprowadzanie starszych zawodników z Hrubieszowa.
- W pewnym okresie do Nieledwi przyjeżdżało aż sześciu byłych zawodników Unii. To stanowczo za duży zaciąg. Trzeba było ogrywać swoich, zwłaszcza, że nikt nie myślał o awansie - uważa szkoleniowiec.
Nie zamierza robić rewolucji kadrowej. Szuka tylko obrońcy. Do kadry włączył trzech juniorów: Pawła Bednarczuka, Andrzeja Całkę i Arkadiusza Szawierszenkę. Jedynym nabytkiem jest Norbert Barszczewski z Huraganu Hrubieszów.
- Sprowadziłem go, żeby Tomasz Świst miał konkurenta do gry w ataku - wyjaśnia.
A miejsce w napadzie będzie tylko jedno. Szkoleniowiec chce wprowadzić system gry 1-4-5-1, z czwórką obrońców ustawionych w linii, choć w ostatnich latach trenerzy w Nieledwi preferowali system 1-3-4-3.
|
|
|
|