[sport|start][<<wstecz][dalej>>]         


Zaczął syn, dokończy ojciec

Po raz drugi w tym sezonie doszło do zmiany szkoleniowca w Płomieniu Spartanie Nieledew. Najpierw piłkarzy szkolił Marcin Nowak, potem Krzysztof Kopczyński. Teraz posadę trenera znów objął Nowak, tylko ten starszy - Mirosław

Wokół boiska






Trener Mirosław Nowak mówi, że podjął się heroicznego czynu. Na półmetku sezonu Płomień Spartan Nieledew zajmuje ostatnią pozycję w klasie okręgowej, ale z takim samym dorobkiem punktowym co Cosmos Józefów i Grom Różaniec. Wprawdzie drużyna z Nieledwi traci tylko kilka punktów do bezpiecznej strefy, to jednak szkoleniowiec nie ma wątpliwości, że uratować zespół przed degradacją do klasy A będzie niezwykle trudno.
- Kiedy proponowano mi pracę w Nieledwi, do Unii Hrubieszów miało odejść czterech kluczowych zawodników: Wojciech Łysiak, Marcin Kondratiuk, Karol Bobak i Paweł Kożuch. Dwaj ostatni to młodzieżowcy. W takiej sytuacji nawet nie podejmowałbym próby ratowania drużyny przed spadkiem. Na szczęście temat transferu tych piłkarzy do Unii upadł - tłumaczy trener Mirosław Nowak.
Piłkarzy z Nieledwi objął już po raz trzeci. Dwa poprzednie okresy pracy w tej miejscowości bardzo miło wspomina. W 1993 roku, jeszcze przed fuzją z Płomieniem Trzeszczany, wprowadził Spartana do klasy okręgowej. Osiem lat później z Płomieniem Spartanem zakończył piątoligowy sezon na szóstym miejscu.
- Wierzę, że teraz też będzie to udany pobyt w Nieledwi. Atmosfera jest bojowy, piłkarze są umotywowani do walki o utrzymanie. Cieszy mnie to, że chłopcy, na których zamierzam bazować - ci czterej, wymienieni wcześniej - regularnie trenują. Ich pociągnę do odpowiedzialności za wyniki w rundzie wiosennej. Wszystkich starszych zawodników poprosiłem o to, żeby w trakcie sezonu nie krzyczeli na młodych, żeby nie wymagali od nich zbyt wiele, żeby nie zniechęcali ich do pracy. Mamy problem z ławką rezerwowych, a zwłaszcza z juniorami. Trudno ich zachęcić do regularnych treningów. Wymawiają się nauką. Jeśli starsi zawodnicy zrobią w drużynie odpowiednią atmosferę, to młodsi nabiorą ochoty do gry - mówi.
Tłumaczy, że błędem było sprowadzanie starszych zawodników z Hrubieszowa.
- W pewnym okresie do Nieledwi przyjeżdżało aż sześciu byłych zawodników Unii. To stanowczo za duży zaciąg. Trzeba było ogrywać swoich, zwłaszcza, że nikt nie myślał o awansie - uważa szkoleniowiec.
Nie zamierza robić rewolucji kadrowej. Szuka tylko obrońcy. Do kadry włączył trzech juniorów: Pawła Bednarczuka, Andrzeja Całkę i Arkadiusza Szawierszenkę. Jedynym nabytkiem jest Norbert Barszczewski z Huraganu Hrubieszów.
- Sprowadziłem go, żeby Tomasz Świst miał konkurenta do gry w ataku - wyjaśnia.
A miejsce w napadzie będzie tylko jedno. Szkoleniowiec chce wprowadzić system gry 1-4-5-1, z czwórką obrońców ustawionych w linii, choć w ostatnich latach trenerzy w Nieledwi preferowali system 1-3-4-3.

 


 i n f o   
autor 
Marek Sztochel
wyślij maila 
 
data publikacji 
27.02.2007 r.

 drykuj artykuł   wyślij znajomemu


  k o m e n t a r z e | dodaj
(2007-02-28 11:10:37)
no to beda jaja jak bedziecie grac 4 obrońców w linii :) ale życze powodzenia
GRoszek

senior (2007-03-02 09:39:28)
konkurencja dla śwista ładne jaja..... on chyba sie wyróżnia w tym zespole i jak nie w napadzie to w pomocy znjdzie imejsce.... o ile bedzie mial chec do biagania co bardzo w to watpie:) Pozdr dla swista a ten system z 4 obroncami to dopiero beda jaja, unia praktycznie ogrywala sie caly sezon za herbina zeby wywalczyc awans w nastepnym sezonie no ale powodzenia zycze ..... ale badzmy realistami.....
Del'belmondo

tak być powinno (2007-03-12 14:27:27)
Gdy ojeciec miszcz coś zaczyna dokończyć to winien syn. Znam historię gdzie syn nie wykona tego zadania .. niestety pskudna kontuzja uniemożliwiła dokonania rzeczy niedokonanych. Psychika zapewne też doznała uszczerbku i nikt nie wie czym może się obawiać taki stan rzeczy
boy hoteleowy


copyright 
Grupa Wydawnicza Słowo 
kontakt
redakcja
formularz kontaktowy
projekt
Sebastian Kokoszko